Sitemap Poland English Slovak
Меню
Turystyka we Lwowie
Популярне
Wyjatkowo duza liczbe aptek w owym czasie posiadal Lviv...
Published: 15.07.2013

   W takich to wlasnie granicach Wladyslaw Szumowski opisywal ówczesna Galicje pod wzgledem medycznym, kiedy to pierwszym protomedykiem, czyli osoba odpowiedzialna z ramienia rzadu za stan sanitarny powierzonego mu terenu, byl Jedrzej Krupinski.
   W tamtym okresie, jak na wiekszosci ziem polskich, najwiekszy udzial w zaopatrywaniu chorych w leki mialy dworskie apteczki domowe, równiez w zwyczaju bylo dostarczanie leków pacjentom bezposrednio przez lekarzy i cyrulików. Kramy korzenne podczas róznych jarmarków, targów czy odpustów dostarczaly chetnym do zakupu medykamentów w rodzaju „l’eau des Carmes”, „pulvis d’Alliod” czy „medicamenta Hallensia”. Po wsiach, polozonych w bardzo rozleglym terenie, rozprowadzali tego rodzaju leki wedrowni olejkarze, którzy takze udzielali porad zdrowotnych. Oprócz tego
 równiez klasztory mialy swoje wlasne apteki. Chociaz patent sanitarny z 20 marca 1773 roku pozwalal przechowywac leki tylko na potrzeby wlasne zgromadzenia zakonnego (reservatorium), to jednoczesnie zezwalal wyjatkowo prowadzic apteke tam, gdzie apteki swieckiej nie bylo. Klasztory wykorzystywaly niejednokrotnie te mozliwosci i gdy sie zapotrzebowanie na leki zwiekszylo, to nigdy choremu lekarstwa nie odmawialy. Takie pól prywatne, pól publiczne apteki prowadzili misjonarze w Horodence, dominikanie we Lwowie czy jezuici w swoich klasztorach a takze klaryski w Starym Saczu, gdzie byl nawet specjalny pracownik sprzedajacy leki przychodniom – wywolalo to interwencje urzedu obwodowego, który nakazal natychmiastowe skasowanie apteki, na co klaryski wystapily ze skarga, ze im apteczke domowa zapieczetowano. Nowy rzad mial trudnosci w definiowaniu zakladów, gdzie sprzedawano leki, czy byla to apteka, apteczka domowa, klasztorna czy kram z materialami medycznymi, a kazdy wlasciciel róznie nazywal swój zaklad i w istocie sprzedaz leków cieszyla sie nieograniczona swoboda.
    Wyjatkowo duza liczbe aptek w owym czasie posiadal Lwów (na co wskazywali tez Swiezawski i Wenda, tlumaczac ten fakt polozeniem geograficznym Lwowa, jako pierwszego duzego osrodka handlowego na wschodzie Rzeczypospolitej) – bylo ich tam az siedem, co stanowilo okolo polowy wszystkich aptek tej nazwy w Galicji. Byly to dwie apteki klasztorne (jezuicka i dominikanska) i piec swieckich. Swieckie apteki posiadali: Franciszek Ksawery Solski, Jan Kanty Muratowicz, Wojciech Behm, Tomasz Zietkiewicz i Jan Jachimowicz. Z nich wszystkich tylko Tomasz Zietkiewicz posiadal wymagane i nalezyte wyksztalcenie aptekarskie. Poza Lwowem istnialy apteki jezuickie w Stanislawowie, Przemyslu, Jaroslawiu i Krosnie; w Sokalu mial apteke Jan Chodorowicz; w Bialej byly dwie apteki – Stefana Chalupy i Jana Schlissa; w Brodach – Fryderyka Gottlieba Schergego oraz w Horodence w posiadaniu ojców misjonarzy. Byc moze byly jeszcze apteki w Zaleszczykach, Samborze i Zamosciu.
   O przestrzeganiu jakichkolwiek zasad prowadzenia apteki, jako zakladu leczniczego trudno przesadzac; z nakazów i zakazów zawartych w patencie sanitarnym z 20 marca 1773 roku mozna wywnioskowac, ze nie zawsze przestrzegano dobrej praktyki i wlasciwego ladu. Jak pisze Szumowski – „gdy aptekarz umarl, to apteke prowadzila aptekarzowa, która sie czula do tego dostatecznie uzdolniona i prowizora nie szukala. W nocy trudno bylo z apteki lekarstwo wydostac, a nawet i w dzien aptekarz tak dlugo robil lekarstwo, jak mu sie podobalo. Wszelkie leki, nawet
trucizny, wydawano z apteki kazdemu, kto tylko zazadal”. Taksa aptekarska, szczególnie we Lwowie, byla wyjatkowo wysoka, wyzsza niz w Wiedniu; oprócz tego szukali aptekarze zarobku w innych artykulach, wzorem Litwy byly to konfitury, pierniki, tabaka, mydlo, swiece woskowe czy smarowidlo do butów. Zreszta tego typu artykuly gospodarstwa domowego dlugo jeszcze byly do nabycia w aptekach, o czym swiadczy zachowany do czasów wspólczesnych np. specjalny stól do odlewania swiec w aptece w Dynowie czy tradycja upraw zielarskich m.in. malwy do wyrobu cukierków slazowych czy orzechów wloskich w ogrodach aptecznych, nie wspominajac o bardziej popularnych roslinach jak przede wszystkim mirta. Rumianek czy chaber blawatek a takze sporysz („czarne zyto”) zbierane byy ze stanu naturalnego.
    Na taki stan liczbowy aptek, a takze na ich kondycje zawodowa, mialy niewatpliwie wplyw warunki sanitarne ówczesnych miast, w tym równiez Lwowa, gdzie czesto wybuchaly epidemie chorób zakaznych. Tzw. „mór” niejednokrotnie przyczynial sie do smierci nie tylko zwyklych „obywateli” lecz w równej mierze, a moze nawet czesciej lekarzy czy chirurgów a takze upadku aptek w opustoszalych miastach. Najpowazniejsze straty nastapily w latach 1770-1771, szczególnie we wschodniej czesci Galicji, kiedy to m.in. „... Zaleszczyki i Żólkiew zupelnie w pustynie przemienione...” zostaly. Oplakany stan higieny dopelnialy reszty. W sierpniu 1773 roku nakazuje gubernium magistratowi lwowskiemu pilnowac, zeby nie wylewano przez okna z nocników... . Z zamiataniem ulic szlo tak ciezko, ze jeszcze w dziesiec lat potem dopiero postanowiono, iz do kazdego wlasciciela kamienicy nalely raz na tydzien zamiesc polowe ulicy przed domem. Jak w takim razie wygladaly mniejsze miasta? A wsie?.
   Nad tymi wszystkimi zagadnieniami rzad wiedenski przejmowal sukcesywnie kontrole. Dnia 12 maja 1773 roku nakazano aptekarzom lwowskim wybór seniora i wice seniora sposród siebie, sporzadzenie spisu leków w aptekach tak krajowych jak i sprowadzanych oraz podanie cen wszystkich medykamentów aby „samowole w nakladaniu cen, do jakiej byli przyzwyczajeni, ukrócic”. Aptekarze wystapili od siebie z innym
postulatem – aby ilosc aptek w miescie zmniejszyc do czterech, tak aby „kazdy aptekarz mógl z samych jedynie dochodów z apteki przyzwoicie  sie utrzymac”, w tym celu tez nalezy „dopilnowac, zeby lekarze, cyrulicy i inne osoby prywatne leków nie sprzedawaly” oraz „zabronic kupcom i przekupniom trzymania wszelkich leków” wreszcie nakazac aby „wojskowa apteka tylko wojsku swoje leki sprzedawala, sprzedaje bowiem taniej, niz lwowskie apteki, a moze to czynic, bo zadnych ciezarów nie ponosi i ma za darmo prawie cale urzadzenie z piecami, spizarniami i.t.d.”. Sluszne adania aptekarzy zostaly w niedlugim czasie uwzglednione – wojskowa apteka zaopatrywala w leki tylko wojsko; skasowano apteke jezuitów jednoczesnie z kasata zakonu a takze zamknieto apteke Jachimowicza, „który sam nie byl aptekarzem, tylko trzymal u siebie prowizora”.
   Trudno bylo wprowadzic w zycie nowa takse aptekarska, mimo iz Krupinski, w porozumieniu z aptekarzami, nowa, odpowiednia do warunków miejscowych, takse ulozyl i przeslal do zatwierdzenia gubernium ale akurat w tym czasie byla opracowywana nowa taksa ogólnokrajowa wobec czego wzór cen dla Galicji musial czekac.
   Podobnie bylo z nauka mlodych aptekarzy –
„w przyjmowaniu chlopców i trzymaniu subiektów nie zostal zaden lad wprowadzony”.
   Spis aptek, dokonany w 1776 roku, wykazal ich 17, czyli wcale nie wiecej niz w 1772, pozmieniali sie tylko wlasciciele lub miejscowosci, gdzie byly te placówki. Po kasacie zakonu jezuitów, apteke stanislawowska nabyl Józef Cordina, chirurg, który musial do jej prowadzenia zatrudnic prowizora; w Krosnie apteke kupil aptekarz agonski; jaroslawska i przemyska przestaly istniec z powodu braku chetnych do ich nabycia. Nowe apteki zalozyli w Zatorze chirurg Janke i w Tarnowie, równiez chirurg, Eustachy Khittel. W Wieliczce powstala na koszt rzadu apteka zup solnych.
Lidia Maria Czyz

Photo...
Propozycje



Muzeum architektury ludowej i zycia codziennego we Lwowie