Sitemap Poland English Slovak
Меню
7 cudów Ukrainy
... Chocim,


Kamieniec Podolski,


Park Zofiówka
w Human
- ,



Sofia Kijowska,


Chortyca
- ́,



Kijowsko Pieczerska Lawra,


Chersonez Taurydzki...

Turystyka po zachodniej Ukrainie...
Популярне
5. Historyczna rekonstrukcja...
Published: 20.08.2016

Cud z wyzszej pólki.
   Fortece Tustan nie przypadkowo wybrano dla przeprowadzenia festiwalu historycznej rekonstrukcji. Forteca, znajdujaca sie na skrzyzowaniu szlaku handlowego pomiedzy Portugalia i Chinami a solnym szlakiem z Drohobycza do przeleczy karpackiej, od IX do XIV wieku, byla bezpieczna  przystania poludniowo-zachodnich granic Rusi Kijowskiej, z czasem ksiestwa Halicko- Wolynskiego. Znajdowala sie na szlaku Mongolów, Tatarów i Wegrów. Zlote czasy fortecy, wybudowanej przez Bialych Chorwatów w IX, przypadaja na XIII. Jednak wraz z rozwojem cywilizacji, handlarze przesiadaja sie z koni na statki, tym samym szlak handlowy z Azji do Europy traci na znaczeniu. Co prawda, do upadku fortecy przyczynily sie inne, wazniejsze wydarzenia, po pierwsze - jako taka stabilizacja stosunków polsko-wegierskich i rozszerzenie granic Polski na wschód. Po drugie - w Europie rozpoczeto wlasna produkcje pokladów soli. Po trzecie - nastapil rozwój wojskowej techniki, a wraz z tym - zmienila sie taktyka wojenna. Pierwsza pisemna wzmianka o Tustaniu powstaje dopiero w XV. Obecnie, z umocnien pozostaly same ruiny. Kiedys jednak forteca o wysokosci piweciopietrowego domu, byla umieszczona na trzech skalach - Kamieniu, Malej Skale i Ostrym Kamieniu.
Niesamowity widok.
   Na terytorium fortecy znajdowaly sie dwie studnie z których, w wypadku oblezenia, wody wystarczalo na 150-280 dni. Murów twierdzy bronil niewielki, ale dobrze wyszkolony garnizon, skladajacy sie z 500. ludzi. Fortece zdobywano i spalano kilka razy (raz palila sie z powodu blyskawicy), jednak za kazdym razem ja odbudowywano. Po drewnianych belach i pokryciach zostalo cztery  tysiace niezauwazalnych wyciec w skale. To wlasnie dzieki nim odtworzono zewnetrzna czesc fortecy. Dokonal tego lwowski architekt Mychajlo Rozko. 30 lat swojego zycia poswiecil na badanie Tustania, a po smierci sprawe przejal jego syn Wasyl - inicjator festiwalu historycznej rekonstrukcji „Tu Sta!”. Po upadku fortecy, na dlugo o niej zapomniano. Ale to wlasnie tutaj, w roku 1914, odbyl sie studencki festyn z okazji 100. rocznicy urodzin ukrainskiego poety Tarasa Szewczenki. Te niezwykle miejsca odwiedzali Danylo Halicki, Kazimierz Wielki, Baltazar Haket, a Iwan Franko leczyl tu oczy woda, majaca ponoc uzdrawiajaca moc. W Tustaniu zachowala sie jeszcze jedna wazna rzecz - petroglify (wyryte w kamieniu obrazy), wywolujace ogromne zainteresowanie archeologów i historyków. Najprawdopodobniej w czasach poganskich w tym miejscu znajdowala sie swiatynia. Wiekszosc rycin, to solarne znaki - symbole Slonca. Jednak najwieksze wrazenie wywiera wyryty w kamieniu wizerunek ludzkiej twarzy. Obecnie jest to miejsce wyjatkowe - pamiatka historyczna, archeologiczna, architektoniczna i przyrodnicza. Znajduje sie pod ochrona panstwa, ze wzgledu na swoje polozenie w Parku Narodowym „Skolewskie Beskidy”, do tego ma status rezerwatu przyrodniczego. Mimo tego wszystkiego, pojawil sie pomysl postawienia na tej bezcennej ziemi hotelu. Wtedy tez plan przeprowadzenia festiwalu „Tu Stac!” zostal zagrozony. Gdyby nie zainteresowani sprawa ludzie i prokuratura, w tym roku zamiast namiotów dla rycerzy i sredniowiecznych maszyn bojowych mógl byc tu plac z wagonikami dla budowlanców. Dlatego nie dziwota, ze tegoroczny festiwal przebiega pod hasem: „Bron swoja fortece!”.
Po zbroje do rzemieslników.
   Istotnym szczególem festiwalu jest to, ze rekonstrukcyjna dzialalnosc, wystepy zespolów folkowych i bardów nie odbywaja chaotycznie, ale  poprzez kompleksowa rezyserie, polaczone sa w spójna teatralna sztuke. Organizatorzy byli bardzo wymagajacy wobec uczestników - zadnej syntetyki, szwów wychodzacych spod maszyny do szycia, o niedopasowaniu do epoki nawet nie warto wspominac. I oto rycerze, ich bialoglowy i wedrujacy artysci staraja sie upodobnic do swoich praojców. Nie tylko wygladem zewnetrznym, ale takimi detalami jak naczynia czy grzebienie. Co prawda, by zostac prawdziwym rycerzem, trzeba sie natrudzic, a do tego - sporo zaplacic. Rycerska zbroja moze kosztowac nawet kilka tysiecy dolarów. Helm, miecz, kolczuga - do tego potrzeba specjalisty. Jednak mnóstwo wspólczesnych rycerzy sami sporzadza sobie sredniowieczny „ubiór” - szyja, wykuwaja. Do pewnych rycerskich wspólnot przyjmuja jedynie wtedy, gdy kandydat przyjdzie po raz kolejny i stanie do pojedynku w samych naramiennikach i mieczem w dloni. Ustal, wytrzymal, wrócil - prawdziwy wojownik. Jedynie przez szklany ekran moze sie wydawac, ze poslugiwanie sie kilkukilogramowym mieczem w metalowej zbroi jest latwe. W tym roku jednak rycerze musieli zrezygnowac opancerzenia ze wzgledu na niesprzyjajaca pogode. Deszcz mógl bardzo uszkodzic metal, wiec do walk stawano w szortach. Tak, jak i w poprzednich latach, podczas festiwalu dzialalo kilka scen, prócz „Centralnej”. Na „Dzieciaku” widzów zabawiali bardowie, a na „Pomoscie syrenim” - folkowe grupy  Urycza i skolewskiego obwodu. Dla dzieci przeznaczony byl „Plac zabaw”. Kazdy mógl znalezc cos dla siebie. Ktos uczyl sie sredniowiecznych tanców, powtarzajac kroki za nauczycielami. Ktos uczyl sie wladania mieczem i strzelania z luku. Ktos walczyl o nagrody, trafiajac kamieniem w przewrócona przylbice lub wlazac na pieciometrowy slup. Jak zwykle, najciekawszym miejscem festiwalu, byl sektor rzemieslniczy. Majstrowie zachwycali gosci swoimi pracami - wyrobami z gliny, rekonstrukcja dawnych wyszywanek i oczywiscie - rycerska zbroja. Jedni przygladali sie jej z otwarta buzia, inni kupowali dla podkreslenia swego rycerskiego statusu. Ochotnicy sami mogli wypróbowac swoich sil w lepieniu z gliny lub potrzymac w reku prawdziwy wykuty miecz. Do potomka kozaków, Mychajla Reszetyla, gosci doprowadzil zapach: mezczyzna gotowal kulisz wedlug starego przepisu. Czestujac wszystkich, przypominal: „Kazdy dobry kulisz zaczyna sie od sloniny”.
Twierdza nie padla.
   Muzyka, tance, pamiatki, rycerska zbroja - swietnie, ale cóz to za festiwal bez historycznej rekonstrukcji rycerskiego turnieju. W tym roku boje  byly prowadzone w pieciu nominacjach: dwubój z mieczem i tarcza w rece, walka reczna (przypomina to wspóczesna grecko-rzymska walke), rzuty „splyciamy” (krótkie druciki), strzelano z luku i przeprowadzono „buhurte” - walka pomiedzy druzynami lub „lawa na lawe”. Na szczescie, w odróznieniu od prawdziwych bojów rycerskich, tym razem na polu bitwy nie pozostawiano rannych, a juz tym bardziej - zabitych. Wspólczesni rycerze, wykorzystuja specjalne uderzenia tepymi mieczami. A do swoich przeciwników nie zywia niczego poza uczuciem zdrowej konkurencji. Przeciez obecnie rycerstwo traktuje sie jako dyscypline sportowa, co prawda nie olimpijska, ale w przyszlosci, - kto wie?…
   Najwazniejsza czescia festiwalu, na który wszyscy z niecierpliwoscia czekaja jest nocny szturm fortecy. Przygotowania do tego wydarzenia zaczynaja sie duzo wczesniej. Juz od kilku lat goscie moga obserwowac oblezenie fortecy za pomoca specjalnej machiny - trebuszu. W sredniowieczu byla wykorzystywana do rujnowania murów obronnych lub miotania pocisków. Do wykonania takiej machiny potrzebna  jest nie byle, jaka wiedza i wysilek. W tym roku oprócz trebuszu, mozna bylo zobaczyc jeszcze jedna machine wojenna - taran, o podobnym przeznaczeniu. Gdy nad Tustaniem pojawil sie ksiezyc, zapalono pochodnie, tworzac w ten sposób niezwykla atmosfere. Wojownicy rozpoczeli przygotowania do ataku - ktos z okrzykiem na ustach i mieczem w dloni, ktos z golymi rekoma rzucil sie na wroga, ktos dzielnie bronil murów. Oczywiscie, wszystko to srednio przypominalo prawdziwa walke, a jedynie swietny spektakl teatralny. Nikt nie mial zadnych watpliwosci, ze twierdza nie padnie i wróg odstapi, ale pod koniec walki echem roznioslo sie gromkie: „Za zwyciestwo!”. Po zakonczeniu festiwalu namioty zwinieto, goscie rozjechali sie. Znikneli mezni rycerze, piekne panny, ucichla muzyka i spiewy. Jednak duch epoki pozostal. Pozostal w kazdym kamieniu, w kazdym ziarnku piasku… Do nastepnego festiwalu, najczestszymi goscmi Tustania beda alpinisci, których kusza tutejsze skaly. Jedynie archeolodzy martwia sie, ze kruchy piaskowiec nie wytrzyma ataku sportowców.
Legenda
- wiaze powstanie kompleksu Uryckich skal z mitycznymi olbrzymami, które tu ponoc zamieszkiwaly. Jeden z nich poprosi diabla o stworzenie w ciagu jednej nocy palacu, ale gdy zapial pierwszy kur, palac i olbrzym zostali przemienieni w kamienie.
Pochodzenie nazwy
Swoja nazwe forteca zawdziecza zbitce slów: „tu stan”, a wiec zatrzymaj sie tu pokaz, co wieziesz i zaplac myto.

Photo...

Czerniowce

Zwiedzaj z nami...

... Lwów - L'viv,


Żółkiew,


Drohobycz,


Luck - ,


Ostróg,


Tarnopol
- Ternopil,



Krzemieniec,


Stanislawów
- Iwano-Frankiwsk,


Kolomyia,


Czerniowce,


Użhorod - ,


Mukaczewo...