Sitemap Poland English Slovak
Меню
Wedrujemy...

==================
Sladami historii...
==================
... Lwów,


HISTORIA - ksiestwo Ruskie, Podolskie, Halickie, Wolynskie...


Luck - photo Olek

Популярне
32a. Jablonowscy (cz. 2)
Published: 16.12.2011



   W 1817 palac w Podhorcach kupil bogaty spolonizowany Zyd Józef Brunicki i wkrótce przebudowal pozostalosci majatku Jablonowskich, dodajac do bocznej fasady dwa wysokie ryzality z wiezami. Do 1939 gmach byl kilkakrotnie przebudowywany. Zostal nakryty dachówka, gdyz poprzednie nakrycie dachu zostalo zniszczone podczas I wojny swiatowej.
   We wnetrzach palacu Brunickich mozna bylo zobaczyc spizowe i krysztalowe kandelabry, biblioteke
i antyczne meble. Nad glównym wejsciem umieszczono pozlacany napis: „...aby w te drzwi nie wchodzilo nic zlego, jedynie szczesliwi, madrzy i szczerzy”, który byl bardzo podobny do zarozumiale romantycznego napisu nad wejsciem do palacu Potockich w Tulczynie. Niestety, nic pieknego, a tym bardziej nikogo szczesliwego, madrego i szczerego tu nie ma - Sowieci ograbili palac doszczetnie i po wojnie umiescili w nim zarzad gospodarstwa rybnego. Z pewnoscia natchnal ich do tego szklany sufit-akwarium jednej z sal. Nowi gospodarze pozostawili po sobie same ruiny: stropy w kilku miejscach zapadly sie, sa slady pozaru. W 2017 palac ktos kupil i rozpoczeto jego gruntowny remont.
   Kolejny obiekt, powiazany z Józefem Aleksandrem Jablonowskim, znajduje sie we wspomnianych juz
Lachowcach (Bilohirii). Jest to byly klasztor dominikanów, który nadal pozostaje glówna atrakcja miasteczka. Fundatorem klasztoru (1612 rok) byl Pawel Krzysztof Seniuta, który uczcil w ten sposób swoje nawrócenie na wiare katolicka (jego rodzina wyznawala kalwinizm). Niemniej, przed smiercia w 1640, po trwalym konflikcie z... dominikanami, znów przeszedl na arianizm. Wiadomo, ze fundator nawet ulokowal arian w klasztorze, jednak niedlugo uczyli tu swych dogmatów i zostali wypedzeni.
   Po Pawle Krzysztofie budowe drewnianego (?) kosciola zakonczyla Anna z Seniut Opalinska, przy pomocy rodzin Sapiechów, Leszczynskich i Józefa Aleksandra Jablonowskiego, a wszyscy donatorzy zostali pochowani w jego kryptach. Kosciól zostal konsekrowany pod wezwaniem sw. Trójcy, Wniebowstapienia NMP i sw. Piotra i Pawla. Jego budowe ukonczyli juz sami dominikanie.
   Znany jest fakt, ze w 1789 swiatynia zostala konsekrowana na nowo. Prawdopodobnie wówczas powstaly juz murowane zabudowania klasztorne oraz kosciól z dwiema wiezami na fasadzie. Jednak
prawdopodobnie kosciól wówczas byl jeszcze w budowie, bowiem w 1829 zostal konsekrowany po raz trzeci. Kosciól mial 10 oltarzy. W oltarzu glównym umieszczono obraz sw. Trójcy, koronujacej Matke Boska. Wnetrze bylo bogato dekorowane sztukateria i freskami z herbami rodzin Seniut i Jablonowskich. Cecha charakterystyczna kosciola byla okragla rama nad oltarzem, w której umieszczano rozne obrazy, w zaleznosci od okresu roku koscielnego.
   W 1859 klasztor zostal zlikwidowany i kosciól przez jakis czas byl swiatynia parafialna. Po powstaniu styczniowym zostal przekazany prawoslawnym. Po pierwszej wojnie swiatowej kosciól zwrócono katolikom, lecz ponownie zostal zamkniety w okresie stalinowskim. Wtedy umieszczono tu klub i biblioteke. Nastepnie kosciól przedzielono na kondygnacje, zniszczono boczne wieze i rozebrano organy. W klasztorze dzialal Dom Pionierów, biura inspekcji drogowej i straz pozarna. Od 1990 zabytek przekazano etapami katolikom i dzis jest tu czynny klasztor. Ojcowie pallotyni, którzy umiescili tu postulat, konsekrowali wyremontowana lewa nawe kosciola sw. Wincentego a Paulo. Rozebrano sowieckie stropy w nawie glównej, ale prace remontowe jeszcze trwaja. Miedzy innymi, zostaly odbudowane, ale juz o wiele skromniej, obie boczne wieze na fasadzie.
   Polski podróznik Zbigniew Mauzer pisze, ze w klasztorze przechowywana byla stara ikona Matki Bozej
z Dzieciatkiem w srebrnych szatach, ale jej nie ogladal. Natomiast jeden z zakonników zaprowadzil mnie na dziedziniec wewnetrzny do klasztornych podziemi i pokazal miejsce, gdzie zlozone zostaly kosci pomordowanych przez NKWD ofiar. Szczatki zostaly godnie pogrzebane. Trudno dzis uwierzyc, ze jeszcze przed kilkoma laty byla tu kompletna ruina.
   Przeniesmy sie pod Stanislawów. Byly klasztor oo. karmelitów trzewiczkowych w Bolszowcach jest
teraz poteznym centrum rekolekcyjnym, miejscem spotkania mlodziezy, konferencji naukowych i domem pielgrzyma. Obecnie miejsce to nosi miano Centrum Pokoju i Pojednania. Opiekuja sie nim franciszkanie. 16 lipca sciagaja tu, podobnie jak do Berdyczowa czy Latyczowa, setki pielgrzymów na odpust Matki Bozej Szkaplerznej. Pielgrzymi zmierzaja tu pieszo ze Lwowa, Tarnopola, Kolomyi i Turki.
   W 1990 ruiny tego zabytku zostaly przekazana katolikom, ale pieniedzy panstwowych wystarczylo jedynie na sporzadzenie dokumentacji odbudowy. Fundusze na odbudowe przekazalo Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP. Za te koszty zostal calkowicie odbudowany kompleks klasztorny i brama. Odbudowano równiez kosciól, obecnie trwaja jedynie prace wykonczeniowe.
   Poczatek konwentu oo. karmelitów trzewiczkowych wiaze sie z przypadkiem, który zdarzyl sie hetmanowi Marcinowi Kazanowskiemu w 1620. Idac wówczas na odsiecz przeciwko Tatarom, wylowil z Dniestru obraz Matki Bozej z Dzieciatkiem, uznajac to za dobry znak. I tak sie stalo - oddzial Kazanowskiego pokonal o wiele liczniejszy oddzial ordynców. Wówczas Hetman przeniósl ikone do swej prywatnej kaplicy w Boszowcach, gdzie „noca bilo od niej swiatlo i jakies cudowne migotanie”.



   Rzecz jasna, przyciagalo to wiernych, i Kazanowski postanowil wybudowac opodal murowany klasztor dla karmelitów trzewiczkowych, do którego w 1624 zostal uroczyscie przeniesiony cudowny obraz. Niestety, wiek XVII dla klasztorów na tych terenach nie byl szczesliwy. Karmelici zmuszeni byli do ucieczek z klasztoru w latach 1648, 1649, 1651, 1655, 1657 i 1671. Uciekali przed kozakami, Turkami, Tatarami i Szwedami. Podczas ostatniej ewakuacji klasztoru zakonnicy zabrali cudowny obraz i umiescili go we lwowskiej siedzibie konwentu, gdzie przebywal do 1718 roku.
   Dopiero po wojnie pólnocnej karmelici trzewiczkowi zaczeli budowac nowy murowany kosciól, poniewaz poprzedni nie nadawal sie do odbudowy. Pomógl im w tym pólkownik Jan Galecki, który wniósl koszty na budowe nowego klasztoru, jako wotum za swoje ocalenie dzieki obrazowi Matki Bozej Bolszowieckiej (w tym czasie byly znane przypadki uzdrowienia, a nawet wskrzeszenie dzieki modlitwom przed obrazem). Swiatynia zostala ukonczona w 1728, ale prace wewnatrz trwaly jeszcze i byly finansowane przez Jablonowskich i Stanislawa Ostroroga.
   15 sierpnia 1777 odbylo sie jedno z najbardziej pamietnych wydarzen w historii klasztoru: lwowski biskup sufragan Kryspin Cieszkowski konsekrowal swiatynie, przebudowana w stylu póznego baroku pod wezwaniem Zwiastowania NMP. Wewnatrz wykonano freski, których autorem byl prawdopodobnie Piotr Polejowski - uczen Meretyna i Pinzla. Wszystko to bylo jedynie oprawa glównego wydarzenia, czyli koronacji cudownego obrazu Matki Bozej Bolszowieckiej (jest to kopia dziela Lukasza Cranacha starszego „Madonna pod jablonia”, przechowywanego obecnie w Ermitazu).
   Poznanski wojewoda Antoni Barnaba Jablonowski, który podpisywal Konstytucje 3 Maja i walczyl o niepodleglosc Polski razem z Kosciuszka, przekazal pokazna sume na uroczyste uczczenie obrazu. W uroczystosciach brali udzial kaplani katedry lwowskiej, liczne duchowienstwo, szlachta galicyjska i calego województwa ruskiego, a takze przedstawiciele cechów i wojskowi.
   Poniewaz na uroczystosc zebraly sie liczne tlumy wiernych, obraz wystawiono w kaplicy za miasteczkiem, a potem uroczyscie wniesiono do kosciola, „iluminowanego od zewnatrz i wewnatrz”. Grala orkiestra, bily dzwony, strzelano z armat. W kosciele obraz ukoronowano i z balkonu na fasadzie kosciola blogoslawiono nim zebranych wiernych. Nastepnie umieszczono go w oltarzu glównym. Z nastapieniem zmierzchu rozpoczeto fajerwerki, które skladaly sie z „ogni bengalskich róznych kolorów”.
   Z uwagi na znaczenie bolszowieckiego klasztoru, który stal sie jednym z glównych osrodków kultu maryjnego w Galicji, Austriacy go nie skasowali. Tym bardziej, ze dzialala przy nim publiczna szkola podstawowa, a zakonnicy zajmowali sie dobroczynnoscia. W 1853 korony z cudownego obrazu zostaly skradzione, ale wkrótce odnaleziono je w jednej z sasiednich wiosek. Zlodziej zdazyl je jednak uszkodzic. Ówczesny wlasciciel Bolszowiec, Kornel Krzeczunowicz oplacil remont koron, które zostaly ponownie poswiecone przez papieza Piusa IX i znów zalsnily na obrazie. Stalo sie to w dobrym czasie, bowiem juz wkrótce obchodzono 100-letni jubileusz koronacji obrazu - uroczystosc nie mniej wspaniala, niz sama koronacja.
   Byl to juz chyba koniec dobrych czasów dla bolszowieckich karmelitów. Gdy zabrzmialy wystrzaly I wojny swiatowej, braciszkowie razem z relikwia wyjechali do klasztoru w Pilznie, i po odwrocie Rosjan znów powrócili do Bolszowiec. We wrzesniu 1916 znów podeszly pod miasteczko wojska carskie i ostrzelaly konwent. Przeor o. Teodor Bajorek zdazyl jednak zabrac z oltarza glównego cudowny obraz, Najswietszy Sakrament i przejsc do krypt, gdzie przechowywalo sie juz okolo 300 osób z miasteczka. Austriacy, utrzymujacy jeszcze Bolszowce, nakazali wszystkim natychmiastowa ewakuacje, wiec karmelici znów przeniesli sie do Lwowa. Odwazny przeor po kilku dniach jednak powrócil, aby zabrac ksiegi koscielne.
   W ciagu prawie roku Bolszowce przechodzily z rak do rak. Miasteczko zostalo kompletnie zdewastowane. Zniszczenia nie ominely tez klasztoru. Zolnierze austriaccy rozebrali na opal ambone i lawki, zniszczyli freski w zakrystii i spladrowali krypty. Po wojnie rozpoczeto dlugotrwaly remont, po którym wystrój zewnetrzny stal sie skromniejszy. Dopiero w 1930 roku do kosciola powrócil cudowny obraz. W uroczystosciach wzial udzial biskup lwowski Franciszek Lisowski i biskup greckokatolicki Mykyta Budka.
   Jak widac, mimo iz bolszowiecka ikone czcili zarówno Polacy, jak i Ukraincy, w marcu 1944 UPA zamordowalo o. Bartlomieja Czosnka. Po tym wydarzeniu relikwia zostala znów przewieziona do Lwowa, stad do Krakowa, a potem do Gdanska do kosciola sw. Katarzyny, gdzie znajduje sie do dzis. Kosciól byl czynny do 1947, po czym zamieniono go na magazyn zboza, jedno zas ze skrzydel klasztoru - na chlew.
   Gdy swiatynia zostala zwrócona, byla w stanie oplakanym. Wewnatrz pozostaly resztki oltarzy bez obrazów. Zniszczono niektóre pilastry. Z XVIII-wiecznych fresków ocalaly bardzo zniszczone fragmenty pod chórem i malowidlo „Wskrzeszenie Piotrowina przez sw. Stanislawa” oraz „Cud sw. Eliasza” z herbem Jablonowskich i szczatkami napisu: „... ORNAVIT” (upiekszyl) w prezbiterium. Ocalaly portrety czterech przedstawicieli rodu Jablonowskich przy prawym bocznym oltarzu. Przy wejsciu pozostala strzaskana marmurowa czasza na wode swiecona. I to wszystko.
   W 2002 roku w oltarzu glównym umieszczono kopie cudownej ikony Matki Boskiej Bolszowieckiej, przywieziona z Gdanska. Sadze, ze to dzieki jej wstawiennictwu tak cudownie postepuje odrodzenie zabytku.

Photo...

rysunek Orda


Miedzyborz - photo Olek

Sladami historii...

==================
... zwiedzamy...

==================






*Olesko,


*Podhorce,


*Poczajow...