Sitemap Poland English Slovak
Меню
Wedrujemy...

==================
Sladami historii...
==================
... Lwów,


HISTORIA - ksiestwo Ruskie, Podolskie, Halickie, Wolynskie...


Luck

Популярне
20. Fakt z historii...
Published: 20.05.2013



    Historia konfliktów polsko-moskiewskich wiaze sie z historia unii polsko-litewskich. Poczatkowo rywalizacja litewsko-moskiewska o "zbieranie ziem ruskich" jest dla tej pierwszej korzystna (do okolo polowy XV wieku), prowadzi z czasem do utraty przez Litwe przewagi i wzglednej równowagi sil (XV). Jednak juz pierwsza polowa XVI byla dla Litwy katastrofa. Utracila ona na rzecz Moskwy prawie trzecia czesc swego terytorium. Straty moglyby byc jeszcze wieksze, gdyby nie zaangazowanie sie Polski w konflikt. Od tego czasu Polska coraz bardziej wciagana jest w dzialania na wschodzie (mimo, ze nie graniczy bezposrednio z Wielkim Ksiestwem Moskiewskim). Przelomem staje sie unia realna w Lublinie w 1569 roku. Od tej pory Królestwo Polskie i Wielkie Ksiestwo Litewskie staja sie jednym panstwem, prowadzacym wspólna polityke zagraniczna i majaca wspólnych wrogów. Nowe panstwo poddane zostaje niemalze od razu ciezkiej próbie. Wojska moskiewskie zajmuja polsko-litewskie Inflanty. Jednakze spotykaja sie z godna odpowiedzia. Wyprawy Batorego ujawniaja olbrzymia sile zjednoczonego panstwa. Od tego czasu zarysowuje sie wyrazna przewaga Rzeczpospolitej nad Moskwa, tym wieksza, ze Wielkie Ksiestwo Moskiewskie po smierci Iwana IV Groznego przechodzi gleboki kryzys.
    W samej Rzeczpospolitej od 1588 roku panowal Zygmunt III Waza- dziedziczny król szwedzki. Jego dazenie do odzyskanie utraconego na rzecz swego stryja tronu szwedzkiego, staly sie jednym z glównych przyczyn podjecia wyprawy na Moskwe (Zygmunt wierzyl, ze zjednoczone pod jego rzadami Polska i Moskwa beda sila, która zmusi Szwedów do przywrócenia go na tron). Oficjalnie miala ona na celu odzyskanie utraconych przez Litwe (na poczatku XVI) ziem (szczególnie zas Smolenska bedaca "wrotami" do Litwy). Powodów podjecia wyprawy bylo jednakze znacznie wiecej (wspomniane juz oslabienie Moskwy i zwiazane z nimi dymitriady to znaczy ciag wypraw panów polskich dazacych do osadzenia na moskiewskim tronie swojego kandydata; chec rozladowania konfliktów wewnetrznych w samej Rzeczpospolitej - po rokoszu Zebrzydowskiego i wielu innych). Caly ten splot wypadków i dazen doprowadzil do podjecia w 1609 kolejnej wyprawy wojsk polskich na Moskwe, tym sie jednak rózniacej od poprzednich, ze podjetej w imieniu Rzeczpospolitej i pod dowództwem samego króla Zygmunta III (poprzednie wyprawy mialy prywatny charakter).

     Bitwa kluszynska charakteryzowala sie ogromna dysproporcja sil (na 5 zolnierzy rosyjskich przypadal 1 Polak). Co prawda przeciw 35 tysiecy wojsk rosyjskich idacych na odsiecz Smolenskowi Zygmunt III skierowal wydzielone sily o ogólnej liczebnosci 12 300 ludzi pod dowództwem Hetmana Wielkiego Koronnego Stanislawa Zólkiewskiego, ale w samej bitwie bralo udzial niecale 6 800 Polaków (z 2 dzialami - choc inne zródla mówia o 4 dzialkach) przeciw okolo 30 tysiacom wojsk rosyjskich (z 11 dzialami) oraz 5 tysiacom cudzoziemców na zoldzie rosyjskim. Pozostale wojska polskie znajdowaly sie pod Carowem Zajmiszczem (gdzie byl dodatkowy oddzial 8 tysiecy Rosjan).
   We wrzesniu 1609 armia polsko-litewska oblegla Smolensk. Formalnie dowodzil nia król, faktycznie Zólkiewski. Zdobycie Smolenska okazalo sie sprawa niezmiernie trudna, duze miasto bylo bowiem poteznie ufortyfikowane, mialo liczna zaloge i mnóstwo chetnych do obrony mieszczan, silna artylerie i znaczne zasoby zywnosci i amunicji. Tymczasem wojska Rzeczypospolitej byly nieliczne i slabo zaopatrzone, bowiem wojne rozpoczeto bez odpowiedniej uchwaly podatkowej sejmu. Oblezenie przeciagnelo sie az do glebokiej zimy, nie przynoszac zadnych sukcesów. Gdy czesc dowódców sklaniala sie juz do wycofania wojsk spod Smolenska, do obozu polskiego przybylo niespodziewanie poselstwo bojarów moskiewskich z rozpadajacego sie obozu tuszynskiego Dymitra II Samozwanca. Patronowal mu propolski wówczas patriarcha Rosji Filaret.
    Po krótkich rokowaniach, w lutym 1610, podpisany zostal uklad pod Smolenskiem. Bojarzy uznali za cara królewicza Wladyslawa, w zamian zapewniono im udzial w rzadzeniu panstwem, nietykalnosc osobista i majatkowa, wladze nad chlopami. Rzeczpospolita miala uzyskac korzysci terytorialne i handlowe. Po zawarciu ukladu Zygmunt III wydal huczna uczte dla polskich dygnitarzy i bojarów moskiewskich. Ale polozenie militarne wojska pod Smolenskiem w niczym prawie sie nie zmienilo. Owszem, przybyly posilki kozackie z Ukrainy, jednak Rosjanie nadal twardo bronili miasta. W obozie polskim doszlo do ostrych sporów miedzy dowódcami, ucichly one jednak wobec wiesci o zblizaniu sie poteznej armii moskiewskiej idacej na odsiecz Smolenska.
   Po goraczkowych naradach Zygmunt III wyslal przeciw nadciagajacej armii moskiewskiej niewielkie sily pod wodza Zólkiewskiego.
   6 czerwca 1610 hetman opuscil obóz polski i skierowal sie na Wiazme, ale na wiadomosc o walkach pulku Aleksandra Gosiewskiego z przewazajacymi silami moskiewskimi kniazia Iwana Chowanskiego w Bialej, ruszyl mu na pomoc. Sily polskie byly wówczas rozdrobnione, gdyz oprócz pulku Gosiewskiego scieraly sie z nieprzyjacielem na pograniczu inne jednostki: Marcina Kazanowskiego, Ludwika Weyhera, Aleksandra Zborowskiego i Kozacy ukrainscy. Wojska moskiewskie takze byly rozdzielone. Czesc ich walczyla pod Biala, duza grupa Hrihorija Walujewa i Fiodora Jeleckiego zblizala sie do Carewa Zajmiszcza, glówne sily carskiego brata Dymitra Szujskiego i generala szwedzkiego, Francuza z pochodzenia, Jakuba Pontussona de la Gardie, maszerowaly od strony Kaugi.
    Na wiadomosc o nadejsciu oddzialów Zólkiewskiego wojska Chowanskiego wycofaly sie spod Bialej za Wolge i przestaly zagrazac Polakom. Po dwudniowym odpoczynku pod Biala hetman pomaszerowal wiec do Szujska, gdzie stanal 22 czerwca. Dwie mile za Szujskiem, pod Carowym Zajmiszczem, staly juz oddzialy Walujewa i Jeleckiego, blokujace droge do Moskwy. 23 czerwca hetman na czele pulków Kazanowskiego, Wejhera, swojego i dwóch sotni Kozaków ruszyl na Carowo Zajmiszcze. Wieczorem Polacy zblizyli sie do mocno ufortyfikowanego obozu moskiewskiego. W poblizu jego doszlo do starcia pomyslnego dla Polaków. Nastepnego dnia Zólkiewski uderzyl z cala sila na przeciwnika, wyparl go z grobli prowadzacej na tyly obozu, osaczyl Moskwininów ze wszystkich stron, przerwal im komunikacje z zapleczem. Sukces osiagnieto przy minimalnych stratach - zaledwie ponad 20 zabitych i rannych. 25 czerwca osaczone pulki moskiewskie usilowaly wydostac sie z okrazenia, ale zostaly z powrotem wyparte do obozu. Polacy zbudowali dwa forty kolo stanowisk nieprzyjaciela, z których podjeli intensywny ostrzal scisnietych na malej przestrzeni wojsk Walujewa i Jeleckiego.
   Tymczasem w poblize nadchodzily glówne sily moskiewskie Szujskiego i de la Gardii. Wojska Zólkiewskiego znalazly sie w potrzasku. Z jednej strony mialy przeciw sobie 8 000 Moskwininów zamknietych w obozie pod Carowym Zajmiszczem, z drugiej - prawie 35 tysiecy zolnierzy Szujskiego i de la Gardii. Bedac w tak krytycznym polozeniu Zólkiewski wykazal swój wielki kunszt dowódczy. Wykorzystujac srodkowe polozenie miedzy wojskami przeciwnika postanowil mianowicie zablokowac czescia sil scisniety obóz Walujewa i Jeleckiego, z reszta wojska uderzyc na glówne sily moskiewskie, rozbic je w walnej bitwie, a nastepnie wrócic pod Carowo Zajmiszcze i zmusic do kapitulacji zamkniete tu sily.
    Wieczorem 3 lipca wojska hetmana wyruszyly skrycie przeciw armii Szujskiego i de la Gardii. Zamknieci w ufortyfikowanym obozie pod Carowem Zajmiszcze Moskwini niczego chyba nie zauwazyli, siedzieli bowiem cicho i spokojnie. Z doniesien wywiadu hetman orientowal sie, ze miedzy Rosjanami a cudzoziemcami wystepuja silne antagonizmy. Dlatego zawczasu wyslal do cudzoziemców pewnego Francuza z listem, w którym wezwal zolnierzy do przejscia na polska, strone. Niebawem Francuz wpadl w rece dowódców zaciezników i zostal powieszony, tresc listu doszla jednak do uszu ich podwladnych i wywolala wsród nich nastroje przychylne Polakom.
   Szujski zlekcewazyl zupelnie slabe sily hetmana. Przypuszczal, ze ujda przed nim bez walki, nie wystawil wiec nawet strazy na przedpolu, nie wyslal podjazdów majacych obserwowac poczynania wojsk polskich. Nie wiedzial wiec, ze maszeruja one noca na pograzony we snie obóz moskiewski; pokonujac z mozolem blotnista droge, pelna, kaluz i bajor po obfitych niedawno deszczach.
   Wczesnym rankiem 4 lipca 1610 czolo dlugiej kolumny maszerujacej po waskiej drodze wylonilo sie z lasów na obszerna, polane zajmowana przez nieprzyjaciela. Oba wojska zrazu omal nie minely sie po drodze i dopiero dzwieki trabek oglaszajacych pobudke naprowadzily czolo kolumny polskiej na obozy wroga. Hetman nie mógl jednak wykorzystac zaskoczenia i uderzyc prosto z marszu, wojsko bylo bowiem rozciagniete na co najmniej kilka kilometrów, zmeczone szybkim tempem marszu, piechota pozostala daleko w tyle, a dzialka ugrzezly gdzies w blocie. Trzeba bylo wiec poczekac na przybycie dalszych oddzialów, dac chwile wytchnienia zolnierzom i koniom, uformowac szyki, ponadto jeszcze rozebrac ploty rozciagajace sie miedzy wsiami Pirniewo i Woskriesienskaja, utrudniajace dostep do pozycji przeciwnika. Dzieki temu zolnierze moskiewscy i cudzoziemscy zdolali sie rozbudzic i ustawic w szyki.

    Armia moskiewsko-cudzoziemska obozowala w dwóch grupach. Po prawej, pólnocno-zachodniej stronie, przylegajacej do rozleglego lasu i wsi Pirniewo staly pulki cudzoziemskie zlozone ze Szwedów, Niemców, Francuzów, Hiszpanów, Flamandów, Anglików i Szkotów. Po lewej, poludniowo-wschodniej stronie przyleglej do rzeczki Gzac i wsi Woskriesienskaja, stali Rosjanie. Oba obozy lezaly na rozlegej polanie ciagnacej sie daleko na pólnoc, az za wsie Bogajewo i agoczyche. Polana ta stanowila równine dogodna do przeprowadzenia szarz kawaleryjskich. Dopiero za obozami wroga znajdowaly sie dwa niewielkie wzniesienia. W pierwszym rzucie wojsk cudzoziemskich stala piechota ukryta za plotem, tylko czesciowo rozebranym przez Polaków. W drugim rzucie znajdowala sie jazda. Pierwsza skladala sie z pikinierów, muszkieterów i arkebuzerów, druga - z rajtarów zbrojnych w rapiery i pistolety. Na lewym skrzydle Szujski ustawil na przedzie piechote pomieszana z jazda, z tylu - sama jazde. Rosjanie i cudzoziemcy mieli 11 dzial, ale ich lokalizacja na polu bitwy nie zostala ustalona. Prawdopodobnie dziala te zostaly w obozie i nie odegraly zadnej roli w walce, nic bowiem o nich nie slyszymy.
    Maszerujacy na czele polskiej kolumny pulk Zborowskiego, hetman ustawil zgodnie ze zwyczajem na prawym skrzydle, postepujacy za nim pulk starosty Chmielnickiego pulkownika Mikolaja Strusia - na lewym. Skraj prawego skrzydla zajely pulki Kazanowskiego i Weyhera. Komende nad nimi sprawowal rotmistrz królewski Samuel Dunikowski, zolnierz wybitny uczestnik wojen moskiewskich Batorego i wypraw naddunajskich Zamoyskiego. Pulk hetmanski pod wodza kniazia pulkownika Janusza Poryckiego, stanal nieco z tylu na lewo od lewego skrzydla i pelnil role odwodu. Miedzy wymienionymi tu pulkami zajely miejsce oddzielne choragwie, nie wchodzace organicznie w sklad owych pulków. Staly bardziej z tylu i tez pelnily role odwodu. Przybyly w ostatniej chwili oddzial czterystu piechurów kozackich zajal miejsce na skraju lewego skrzydla, tuz przy plocie. Maszerujacy na koncu kolumny oddzial dwustu piechurów z dwoma dzialkami znajdowal sie jeszcze na drodze do Kluszyna. Nowoscia taktyczna, bylo wydzielenie przez hetmana, na wzór Cezara, samodzielnego odwodu zapewniajacego znaczna swobode manewru podczas bitwy. Zólkiewski smialo zastosowal tez ekonomie sil. Glówny wysilek skierowal zrazu przeciw Moskwininom i tu skupil wiekszosc wojska, natomiast cudzoziemców zwi
azal tylko walka przy uzyciu malej czesci swej niewielkiej przeciez armii.
   Po uszykowaniu wojsk Zólkiewski objechal szeregi, zachecajac zolnierzy do walki. Nastepnie dal znak do boju. Przy glosie bebnów i kotlów husarze czolowych choragwi wysuneli przed siebie kopie i z ogromnym krzykiem ruszyli do szarzy. Okolo godziny czwartej rano rozpoczela sie bitwa. Dramatyzm jej scenerii spotegowaly wywolane przez Polaków pozary wsi przyleglych do pola bitwy.
    Sprawa nie byla jednak latwa, przeciwnik bowiem dysponowal ogromna, przewaga liczebna. Szarze odbywaly sie na przemian przez luki w rozebranym czesciowo plocie. Pamietnikarz szlachecki, husarz Samuel Maskiewicz, pisal o nich: "To jedno przypomne do uwierzenia niepodobne, ze drugim rotom trafialo sie razów osm albo dziesisc przyjsc do sprawy i potykac sie z nieprzyjacielem (...) bo juz po czestym do sprawy przychodzeniu i potykaniu sie z nieprzyjacielem, jak znowu i rynsztunku nam ubywalo, i sily ustawaly (...) konie tez juz na poly zemdlone majac, bo od switania dnia letniego az po obiad godzin piec pewna z nimi bez przestanku czyniac (bitwe), juz i sile z ochota zegnali, nad nature ludzka czyniac." Hetman osiagnal jednak swój cel. Uwiklal wojska moskiewskie w dlugotrwaly bój, mieszal je kolejnymi szarzami przeprowadzanymi silami kilku tylko choragwi, a sprawiajacymi wrazenie, ze atakuje duza masa kawalerii (bo po jednym wypadzie nastepowal zaraz drugi silami dalszych choragwi, te zas, które wykonaly szarze, wracaly na tyly i po krótkim odpoczynku i uzupelnieniu wyposazenia, zwlaszcza polamanych kopii, znowu wracaly do walki). Doborowy, zaciezny polski husarz potrafil jednak sprostac najtrudniejszemu nawet zadaniu, wykazal przy tym zdecydowana, wyzszosc nad bojarska jazda i zacieznymi rajtarami wroga.
Przelom nastapil po nieudanym karambolu zacieznej rajtarii moskiewskiej.
   "Widzac nas juz slabnacych - pisal o tym Maskiewicz - rozkazal (Szujski) dwom kornetom rajtarskim, które w pogotowiu w sprawie (to jest szyku) staly przeciwko nam, aby sie z nami potkaly i ci sami za laska Najwyzszego zwyciestwo nam uczynili. Bo jak skoczyli do nas nie gotowych i zarazem wypusciwszy strzelbe (oddajac salwe), poczeli odwrót czynic zwyklym sposobem do nabijania (pistoletów lub arkebuzów), a drudzy po nich nastepowali strzelajac, my nie czekajac póki wszyscy strzela, a widzac, ze oni odwrót czynia (dla ponownego nabicia broni), posunelismy sie za nimi, jeno palasze w rece majac, a ci zapomniawszy nabijac (raczej nie zdazywszy) i drugi raz wystrzelic, tyl podali i wpadli na wszystka Moskwe, która w bramie obozowej w sprawie (szyku) stala i pomieszali jej szyki".

    Szeregi moskiewskie zalamaly sie, zwycieska jazda polska pognala za uciekajacymi w strone obozu. Czesc Rosjan uszla na otwarte pole, badz przebyla wplaw rzeczke Gzac. Pozostali dopadli bram obozu i schronili sie za fortyfikacjami polowymi. Po oczyszczeniu pola z niedobitków czesc jazdy polskiej ruszyla w poscig za uchodzacymi na pólnoc zolnierzami. "Moskwe nasi z laski Bozej rozgromili na mile bijac, siekac a dostatki ich, które bogate z soba mieli, zabierajac" - donosila wspólczesna relacja. Ale czesc piechoty moskiewskiej pozostala jeszcze w zabudowaniach Pirniewa, gotowa walczyc do konca.
   Jeszcze ciezsza przeprawa czekala Polaków na ich lewym skrzydle, gdzie mieli do czynienia z cudzoziemcami. Wprawdzie zaagitowani przez Z
ólkiewskiego Anglicy i Szkoci nie wzieli udzialu w walce, ale Szwedzi, Niemcy, Francuzi i Flamandowie bili sie dzielnie. Jazda polska musiala tu nacierac przez wyrwy w plocie, tylko pojedynczymi choragwiami. "Na wielkiej przeszkodzie byl nam plot, bo Pontus przy owym plocie postawil piechote, która naszych onymi dziurami wpadajacych i nazad odwracajacych bardzo psowala" - pisal Zólkiewski. Ustawieni za plotem muszkieterzy z bliska razili ogniem nacierajacych jezdzców, oslaniajacy ich pikinierzy kluli konie Polaków.
    Przelom nastapil tu dopiero po przybyciu na pole bitwy piechoty z dwoma dzialkami, wyciagnietymi ostatecznie z blota. Mimo nie przespanej nocy i uciazliwego marszu piechurzy z ochota ruszyli do walki. Puszkarze kilkoma celnymi strzalami rozwalili znaczna czesc plotu i porazili stojacych za nim muszkieterów, piechurzy zasypali ich pociskami z rusznic, po czym ruszyli do natarcia na biala, bron, nie zwazajac na ogien przeciwnika. Nie wytrzymali tego natarcia zolnierze cudzoziemscy i odstapili od plotu, dajac droge husarii do kolejnej szarzy. Na karkach uciekajacych zaciezników jazda popedzila naprzód co kon wyskoczy, siekac palaszami, klujac koncerzami, depczac lezacych.
   Pierwszy etap bitwy zostal wygrany, ale do ostatecznego zwyciestwa bylo jeszcze daleko. Spedzony z pola przeciwnik zamknal sie w obozach, czesc piechoty moskiewskiej umocnila sie w Pirniewie. W poblizu obozu cudzoziemskiego uporzadkowala swe szyki oparta o pobliski las piechota cudzoziemska przesadnie chyba oceniana przez hetmana na 3 000 zolnierzy. Dolaczyla do niej znaczna grupa jazdy. Dowódcy cudzoziemców, Pontusson de la Gardie i general Eduard Horn, blakali sie wraz z niedobitkami w pobliskim lesie, podobnie jak kniaziowie moskiewscy Andriej Golicyn i Danilo Mezecki. Sam Szujski schronil sie w obozie. Nieprzyjaciel wprawdzie byl pobity w polu, ale jeszcze dosc silny, zdolny do stawiania dlugotrwalego oporu, zwlaszcza ze armia koronna byla przemeczona dlugim marszem i ciezkim bojem, niewyspana i glodna (bo w czasie bitwy nie bylo czasu na posilek), mocno juz wykrwawiona.

    Zólkiewski znakomicie dotad kierowal przebiegiem walki, oszczednie szafowal swymi szczuplymi wojskami, nie angazowal ich wszystkich do bitwy, do ostatniej chwili zachowal silny odwód. Po rozbiciu wojsk moskiewskich przerzucil czesc wojska przeciw walczacym nadal cudzoziemcom. Gdy rozbil i tych, odwolal z poscigu jazde i osaczyl nia oba obozy wroga, a takze piechote cudzoziemska stojaca pod lasem. Sprawa nie byla jednak latwa. "Trudno bylo na nie [wroga] natrzec konnym" - pisal potem do króla - "Piechoty tez nie bylo [wiecej niz] sta mojej, i pana starosty Chmielnickiego, bosmy drugich przy obozie [pod Carowym Zajmiszczem] musieli zostawic, niebylo sposobu tych ludzi zrazic [pobic]". Znajac nastroje cudzoziemców hetman nie podejmowal jednak nowej walki. Wolal spróbowac innych sposobów. "Niektórzy nasi - pisal uczestnik bitwy Mikolaj Marchocki - nic nie czynili, tylko podjezdzali, a wabili ich: kum! kum! kum! ze przedarlo sie ich wszystkich nad sto, na ostatku dali znac [cudzoziemcy], ze chca, traktowac".
   Zródla historyczne róznie oceniaja postawe cudzoziemców w bitwie pod Kluszynem. Wedlug Wlocha Giovanniego Luny Anglicy i Szkoci od poczatku bitwy nie chcieli walczyc, natomiast Francuzi i Flamandowie walczyli dzielnie. Tymczasem autor Kroniki moskiewskiej Konrad Bussow twierdzil, ze juz na poczatku bitwy dwa pulki jazdy francuskiej przeszly na polska strone i wraz z Polakami strzelaly do ludzi de la Gardiego i Moskwininów, przyczyniajac sie do ich kleski. Natomiast porzucony na pastwe losu oddzial piechoty niemieckiej stojacy pod lasem bronil sie przez pewien czas przed Polakami i zadal im znaczne straty. Dopiero gdy stracil nadzieje na pomoc ze strony biernie siedzacego w obozie Szujskiego, zdecydowal sie na rozmowy. Prawdopodobnie wiec tylko czesc Francuzów ulegla agitacji hetmana, pozostali natomiast walczyli az do konca bitwy.
    Podczas rokowan hetman zgodzil sie puscic cudzoziemców wolno do domów pod warunkiem, ze zloza przysiege, iz nigdy w Moskwie nie beda sluzyc przeciw Rzeczypospolitej. Czesc z nich, zapewne kilkuset (wedlug innych zródel az 2 500), wstapila na polska sluzbe.
   Wydaje sie, ze po klesce na otwartym polu brat carski (Szujski) zupelnie stracil glowe i nie próbowal w ogóle wplywac na zmiane losów bitwy. Usilowali namówic go do dzialania kniaziowie Andriej Golicyn i Danilo Mezecki, którzy powrócili do obozu z kilkuset jezdzcami i nie dawali jeszcze za wygrana. Wrócili tez chory tego dnia de la Gardie i Horn. Widzac kapitulacje stojacych pod lasem cudzoziemców Dymitr Szujski chylkiem uszedl z obozu i schronil sie w lasach. Jego ucieczka wywolala powszechna panike wsród pozostalych dowódców i zolnierzy.
   "Gnalismy ich (Moskwe) na mil dwie albo trzy" pisal Maskiewicz. "Wiecej ich w pogoni poleglo anizeli na placu (bitwy)".
   W pogoni uczestniczylo jednak niewiele wojska, wiekszosc bowiem rzucila sie pladrowac obozy wroga. Zdobycz w nich rzeczywiscie byla obfita. Zwyciezcy wzieli mnóstwo zlotych i srebrnych naczyn, drogich szat, futer sobolich, setki wozów, w których znajdowalo sie miedzy innymi okolo 20 tysiecy florenów i 30 000 rubli przeznaczonych na wyplate dla cudzoziemców (Dymitr nie wyplacil ich przed bitwa, a to sklonilo zaciezników do rokowan z hetmanem). Zdobyli tez kilkadziesiat choragwi, w tym adamaszkowa obszyta zlotym wzorem nalezaca do Dymitra, jego szyszak, szable, bulawe, karete i wozy, wszystkie 11 dzial.

   Cala bitwa trwala do pieciu godzin. Obie strony poniosly w niej duze straty. Zródla polskie wyolbrzymiaja na ogól straty Rosjan i cudzoziemców. Tylko "Relacja o szczesliwym powodzeniu oreza polskiego w Moskwie" podaje wiarygodnie, ze cudzoziemców "do 700 na placu zabitych poleglo, Moskwy w bitwie zginelo do 2000". Wedlug historyka szwedzkiego Videkinga poleglo tylko 500 cudzoziemców. Do tych strat nalezy jeszcze dodac nieznana blizej liczbe zabitych podczas ucieczki. W sumie armia Szujskiego miala chyba nie wiecej niz 5 tysiecy zabitych. Wszyscy wodzowie ocaleli. Wedlug Zólkiewskiego, Szujski stracil w ucieczce konia, a nawet obuwie, i dotarl do swoich "na lichej chlopskiej szkapinie". Natomiast de la Gardie, wedlug Luny, zostal po drodze ograbiony i pobity kijami przez chlopów. Podobny los spotkal Horna.
   Straty polskie, wedlug Zólkiewskiego, wynosily ponad 100 zabitych towarzyszy, nie liczac pocztowych i piechurów (tych zwykle ginelo 2-3 razy wiecej), a takze 400 zabitych koni. Bylo tez wielu rannych.
   Tuz po bitwie, poscigu i rabunku obozu armia polska zawrócila pod Carowo Zajmiszcze. Zolnierz zaciezny wykazal niezwykla wytrzymalosc i hart ducha, skoro po nieprzespanej nocy, morderczej bitwie i intensywnym poscigu prawie natychmiast ruszyl w droge powrotna pod obóz Walujewa i spedzil w marszu druga noc bez snu. Rosjanie nie zauwazyli odejscia wojsk spod ich obozu i przez caly dzien 4 lipca zachowywali sie biernie, chociaz musieli chyba slyszec odglosy strzalów spod niedalekiego przeciez Kluszyna. Gdy przed switem wojska Zólkiewskiego wrócily na swoje pozycje pod obozem moskiewskim, czuwajaca tutaj piechota dala upust swej radosci, wznoszac gromkie okrzyki. Poczatkowo Rosjanie nie dawali wiary Polakom i dopiero nastepnego dnia widzac z dala pojmanych jenców z armii Szujskiego i jego choragwie uwierzyli w zwyciestwo Zólkiewskiego i przystali na rokowania. Hetman zreszta zgodzil sie na wyslanie grupy zolnierzy Walujewa na pole bitwy pod Kluszynem, by naocznie przekonali sie o polskim zwyciestwie. W tej sytuacji wódz moskiewski przyjal lagodne warunki kapitulacji postawione przez hetmana. Rosjanie uznali wladze królewicza Wladyslawa, zlozyli mu przysiege na wiernosc i dolaczyli do sil hetmana wyruszajacych teraz na Moskwe. W zamian zagwarantowano im nienaruszalnosc terytorialna Panstwa Moskiewskiego i odstapienie od oblezenia Smolenska, jesli jego zaloga uzna królewicza Wladyslawa.
     Po bitwie Zólkiewski wzmocniony cudzoziemcami i oddzialami Walujewa wyruszyl na Moskwe. W kilka tygodni pózniej, 27 lipca 1610, grupa propolskich bojarów pod przewodem Zachara Lapunowa obalila skompromitowanego kleska kluszynska Wasyla Szujskiego i przejela wladze. 3 sierpnia wojska hetmana stanely u bram Moskwy. Zaczely sie rokowania. Owocem ich byl uklad z 27 sierpnia, na mocy którego Rosjanie uznali wladze królewicza Wladyslawa w zamian za obietnice nienaruszalnosci terytorialnej Panstwa Moskiewskiego. Polacy zobowiazali sie tez zachowac dotychczasowy ustrój spoleczny i polityczny Rosji, prawa Cerkwi prawoslawnej, królewicz Wladyslaw mial przyjac prawoslawie. Przyjazny Rosjanom Zólkiewski podpisal te warunki bez wiedzy króla liczac, ze potwierdzi on zasady unii polsko-rosyjskiej.

    Po zawarciu ukladu 8 wrzesnia Moskwa otworzyla bramy przed Polakami. Zólkiewski stanal z wojskiem na Kremlu, Wasyl i Dymitr Szujscy zostali jego jencami. Opuszczony przez wiekszosc stronników Dymitr Samozwaniec II zginal z rak skrytobójców. Hetman zostal faktycznym panem Rosji. Ale wszystkie jego plany polityczne zniweczyl niebawem Zygmunt III, który nie zaakceptowal ukladu moskiewskiego, nadal oblegal Smolensk, sam chcial zostac carem.
   Swietne zwyciestwo hetmana pod Kluszynem zostalo zatajone przez dwór królewski, kontrastowalo bowiem z niepowodzeniami wojsk Zygmunta III pod Smolenskiem. Dopiero po zdobyciu Smolenska w 1611 król uznal, ze teraz jest zwyciezca mogacym sie pochlubic sukcesami swych podkomendnych.

Photo...

Miedzyborz

Sladami historii...

==================
... zwiedzamy...

==================






*Olesko,


*Podhorce,


*Poczajow...